Babo chce, Lalo gra na bębnie a Binta tańczy…

Lalo, Babo. Binta

Lalo gra na bębnie, jego siostra Binta tańczy a młodszy braciszek Babo chce…. odkrywać świat. I to właśnie Babo stał się pierwszą, nie tekturową, „opowiadaną” książką Antka i na długi czas zajął główne miejsce w jego sercu. Kartki tej książki przypominają dzisiaj zalany i suszony suszarką papier. To dlatego, że małe rączki Antka nie umiały jeszcze obchodzić się z miękkimi stronami, więc dowolnie wertowały je w górę i w dół, w prawo i lewo.  My też dołożyliśmy do tego trochę od siebie. Po prostu wszyscy czworo czytaliśmy ją już z milion razy. I pokochaliśmy połączenie talentu szwedzkiej pisarki Evy Susso i francuskiego ilustratora Benjamina Chaud. Chcecie dowodu? Wystarczy, że obudzicie mnie w środku nocy i rzucicie hasło „Babo chce…”, a ja wyrecytuję wam bezbłędnie dalszy ciąg historii „… Tam! Jechać wózkiem! Daleko, daleko da da!” itp. Po Babo bardzo szybko uzupełniliśmy zbiór o Lalo i Bintę.

 

Eva Susso, Babo chce
Ilustracje: Benjamin Chaud
Wydawnictwo Zakamarki
Liczba stron: 28 (twarda oprawa)
wiek: 0+
Jeśli jednak chcecie pozwolić dziecku na samodzielne odkrywanie tej książki, poczekajcie do ok. 1r., kiedy już jego rączki będą sobie w miarę dobrze radzić z cienkim papierem.

Babo i jego siostra Ajsza wyruszają do pobliskiego lasu nazbierać trochę jagód do ciasta. Towarzyszą im kura i pies wielkości bernardyna. I chyba dzięki jego obecności jako mama czuję się spokojna, patrząc na ich wyprawę.  Po drodze natkną się na leśne zwierzęta: wiewiórki, mrówki, łosie, zająca a na końcu na groźnie wyglądające dziki. Uciekną przed nimi do domu, gdzie „mama tuli, tata tuli, Binta tuli, Lalo tuli” i gdzie wspólnie upieką ciasto z jagodami. Znajdziecie tu bardzo prostą i krótką historię, łatwe zdania (Dziki biegną. Kura frunie itp.), sporo dźwięków (szastu prast, łubu dubu, czmychu myk itp.), ciepłą, rodzinną atmosferę i coś, co absolutnie skradło moje serce: przyzwolenie na dziecięcą samodzielność! Nie ma tu miejsca na trzymanie dziecka pod kloszem. Jest zgoda na eksplorowanie przez niego świata, tego najbliższego i nieco dalszego. To nie mama piecze ciasto, ani tata. Piecze cała rodzina. Każdy ma swój udział w tej czynności. Piękny widok! Do tego dochodzą kolorowe, wyraziste, charakterystyczne ilustracje i … zastanówcie się, czy na pewno macie siły na wspólne czytanie Babo z waszą pociechą. Zapewniam, że będzie wiele, wieeeeleeee razy w ciągu dnia upominało się o niego!

Babo chceBabo chceBabo chce

Eva Susso, Lalo gra na bębnie
Ilustracje: Benjamin Chaud
Wydawnictwo Zakamarki
Liczba stron: 28 (twarda oprawa)
wiek: 0+
Jeśli jednak chcecie pozwolić dziecku na samodzielne odkrywanie tej książki, poczekajcie do ok. 1r., kiedy już jego rączki będą sobie w miarę dobrze radzić z cienkim papierem.

Tym razem poznajemy historię Lalo, starszego brata Babo, który w deszczowy poranek siada na progu domu i zaczyna grać cichutko na bębnie, w rytm spadających kropli deszczu.
Pim Pim Pim
Pim Pim Pom
Lalo gra na bębnie

Kap Kap Kap
Kap Kap Kap
Pada deszcz

Żaba śpiewa
Kum Kum Kum
Kum Kum Kum

Dużo tu sylab, dźwięków, rytmów współgrających z budzącym się do życia światem. I to mnie właśnie urzekło w tej książce, że autorce i ilustratorowi udało się przemycić metafizyczny zachwyt nad pięknem świata! Coś cudnego. Niestety ta książka jest w zdecydowanie lepszym stanie niż nasz Babo. Nie udało jej się zbić Babo z piedestału, ale i tak Antek chętnie i dość często po nią sięgał.  Utrzymana jest oczywiście w takiej samej stylistyce jak poprzednia.

Lalo gra na bębnieLalo gra na bębnieLalo gra na bębnie

Eva Susso, Binta tańczy
Ilustracje: Benjamin Chaud
Wydawnictwo Zakamarki
Liczba stron: 28 (twarda oprawa)
wiek: 0+
Jeśli jednak chcecie pozwolić dziecku na samodzielne odkrywanie tej książki, poczekajcie do ok. 1r., kiedy już jego rączki będą sobie w miarę dobrze radzić z cienkim papierem.

Bohaterką ostatniej części jest Binta, choć tak naprawdę bohaterką jest raczej taniec. Kiedy tata i Lalo siadają do bębnów, pupa mamy, pupa Ajszy i pupa Binty zaczynają poruszać się w rytm muzyki Bombelli-Bombelli-Bom, Bembedi-Bembedi-Bem, Pimperi-Pimperi-Pim. Pies tańczy, kura śpiewa, nad światem pojawia się księżyc. Binta śpi zzzzzz… zzzzz….. To kolejna porcja dźwięków, rytmów i ciepłej atmosfery.
Mnie ta książka urzekła obrazem rodzinnej codzienności, niestylizowanej i nieidealizowanej. Ajsza goni Babo a mama czesze Lalo, który najwyraźniej tego nie lubi. Ajsza trzyma pod pachą Babo. W końcu jest jego starszą siostrą i troszczy się o niego. Zmęczona tańcem Binta zasypia wtulona … w psa. Czy skądś to znacie mamy i tatowie, którzy posiadacie w domu psa lub kota? 😉

Binta tańczyBinta tańczyBinta tańczy
Być może to kwestia pierwszeństwa, ale tej książce także nie udało się odwrócić Antka uwagi od Babo. Jeśli więc wy poznawaliście tę uroczą rodzinkę w innej kolejności niż my, koniecznie dajcie znać, czy wasze dziecko też najbardziej przywiązało się do pierwszej książki 🙂

 


About


'Babo chce, Lalo gra na bębnie a Binta tańczy…' has no comments

Be the first to comment this post!

Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.

© Copyright 2016 odkrywacswiat.pl.  All Rights Reserved