Wesoły Cmentarz, Săpânţa


Jest takie miejsce w Rumunii, które zaskakuje. Zaskakuje tak formą, jak i treścią. Wyobraźcie sobie, że stoicie pośrodku wrześniowego cmentarza. Jest ciepło. Słońce ogrzewa twarz, choć chwilami chłodzi ją zimny, wczesnojesienny powiew. Przechadzacie się alejkami, zerkając od niechcenia na mijane nagrobki. „Spoczywaj w pokoju…”, „Ukochanej żonie, mamie, siostrze…”, „Tu spoczywa ….”, czytacie niespiesznie. Cmentarze tworzą charakterystyczną atmosferę. Czujecie smutek pomieszany z lękiem i nutą patosu. Chyba nikt nie lubi myśleć o śmierci, mimo że jest nieunikniona. Śmierć jest przygnębiająca. Nie wiemy, jak się do niej ustosunkować. Unikać myślenia o niej, czy może zacząć oswajać się z myślą, że kiedyś w końcu nas dotknie? Mało kto decyduje się na tę drugą opcję. Kiedyś zapewne wasze dzieci będą spacerowały tymi samymi alejkami, spoglądały na te same groby, by w końcu zatrzymać się przy waszym. Co będą wówczas myśleć? Jak was wspominać? Umiecie to sobie wyobrazić? A gdyby tak zmienić nasze myślenie o śmierci?

……………………………………………………..

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, poczułam zaskoczenie. „To na pewno tu?”- pomyślałam zdziwiona. Inaczej je sobie wyobrażałam. Zaparkowaliśmy pod murem, uważając, aby nie wdepnąć przy wysiadaniu z auta w błoto. Za naszymi plecami , za metalowym ogrodzeniem spoglądały na nas nieufnie kury i koguty z pobliskiego gospodarstwa. To nasz pierwszy dzień w Rumunii. Nie zdążyliśmy jeszcze napatrzeć się na cały region Maramuresz, ale już czuliśmy, że zdobędzie naszą sympatię. Kilka metrów dalej, przy samym wejściu na cmentarz, siedział na ławce staruszek. Uśmiechnął się życzliwie. Chciał, aby Gabryś zajął miejsce koło niego. „Jacy oni są mili”- przeszło mi przez myśl. Faktycznie, jak na razie to właśnie starsi ludzie okazywali nam najwięcej otwartości. Wszyscy troje odwzajemniliśmy uśmiech i weszliśmy do środka.

Cimitirul Vesel, czyli Wesoły Cmentarz.  Moim pierwszym wrażeniem było zaskoczenie, że jest taki mały. Przyzwyczajona jestem do cmentarzy zajmujących dużą przestrzeń, po których można się przechadzać bez wpadania na innych a nawet zgubić w któreś alejce. Weszliśmy do maleńkiej cerkwi, akurat w trakcie remontu. Kiedy dobiegnie on końca, jej dach będzie mienił się wieloma kolorami: błękitem, zielenią, żółcią, różem. To będzie piękny widok. Tymczasem rozejrzeliśmy się dookoła. Półmrok. Wszędzie rozstawione rusztowania. Stare, zniszczone siedzenia. Na każdym z nich leżała poduszka lub kawałek koca sugerujące, że te miejsca mają swoich stałych bywalców. Chciałoby się posiedzieć tu dłużej i porozmyślać, ale Gabryś zajrzawszy już w każdy kąt, pyta kiedy pójdziemy na cmentarz.

Wyszliśmy. Wokół nas zapanowały dwa kolory, niebieski i zielony. Ten pierwszy za sprawą jednolitych drewnianych nagrobków z ozdobnymi, ludowymi motywami a drugi dzięki bujnej roślinności porastającej groby. Przechadzamy się od jednego do drugiego. Są niezwykłe. Każdy z nich przedstawia zmarłego lub zmarłą podczas wykonywania zawodowych czy codziennych obowiązków, lub po prostu oddającego/ej się swojej pasji. Na odwrocie niektórych znajdują się zdjęcia zmarłych. Tu pochowany został mechanik samochodowy, tu stolarz a tam kucharka. Większość z nich porastają wysokie prawie na metr malwy lub małe pomarańczowo-brązowe turki. Na pomysł, by w ten niespotykany sposób (to jedyny chyba cmentarz na świecie, w którym smutek umierania został zamieniony na radość życia) uwieczniać pamięć po zmarłych, wpadł w latach 30. XX wieku nieżyjący już lokalny artysta, Ion Stan Pătraş. Od czasu jego śmierci w roku 1977 pomysł kontynuuje uczeń, Dimitru Pop. Przy cmentarzu znaleźliśmy zresztą drewniane bele, niektóre z zarysem rzeźb, więc zapewne zmienią się one niebawem w kolejne błękitne nagrobki.

Przysiadłam na chwilę na jednym z grobów, gdy tuż obok pojawił się mężczyzna. Zaczął uruchamiać dzwonnicę, zdjętą najwidoczniej na czas remontu z wieży cerkwi. Rozległ się ogłuszający dźwięk dzwonu. Taki, który paraliżuje intensywnością, ale zarazem nie pozwala ruszyć się z miejsca. I wtedy wszystko zaczęło ze sobą współgrać, jak porozrzucane elementy układanki: niebieskie groby, radosne czy może po prostu nieprzygnębiające wizerunki zmarłych, bujne malwy wyrastające z nagrobków, słońce wysoko na niebie i odgłosy uderzeń dzwonu. Wszystko stanowiło jedność. Natura, życie, przemijanie, smutek, radość, pamięć. W tej chwili śmierć zdawała się taka oczywista i lekka do zniesienia. Co się tak nagle zmieniło w moim myśleniu o niej? Wystarczyło zdjąć akcent z momentu śmierci i przełożyć go na moment życia. Zamiast ubolewać nad nieuchronnością tego, co nas czeka i skupiać się na strachu, pomyślałam, jakim darem jest życie, te wszystkie chwile, które nam pozostały. Jakie to szczęście, że jestem tu i teraz, myślę, czuję, widzę, odczuwam radość, mam jeszcze czas … To takie oczywiste. I takie trudne do wykonania. Przestać się bać, że wszystko kiedyś stracę. Pewnego dnia zamknę oczy z myślą, że już ich nie otworzę. Po raz ostatni uśmiechnę się do bliskich i potrzymam ich za rękę. Trudno myśląc o tym, skupić się na radości dnia dzisiejszego. Te myśli, mimo że odpychane, kłębią się na końcu głowy i od czasu do czasu dają o sobie znać. Ale….. Chciałabym, aby moje dzieci, stojąc nad moim grobem, nie myślały o bólu i smutku. Chciałabym, aby odczuwały radość na wspomnienie wspólnych chwil, pielęgnowały w pamięci wszystkie nasze dobre przeżycia. Aby umiały czerpać radość z każdej chwili, każdego dnia. Aby nie żałowały zmarnowanych szans. Jeśli chcę dla nich takiego życia, sama muszę tak żyć. Jak inaczej przekazać im moją perspektywę?

Czy śmierć może być radosna? Nie. Ale jej waga polega na tym, że przypomina, jak radosne i piękne może być życie. A o ile na śmierć nie mamy wpływu, tak na życie- owszem. Sprawmy, by było ono piękne, najlepsze, na jakie nas stać.

 

………………………………..

Wstęp na Wesoły Cmentarz:
osoba dorosła: 10 RON,
dziecko: bezpłatnie (nie pamiętam do którego roku życia)
fotografowanie: 5 RON

Stoiska:
Naprzeciwko cmentarza znajdują się kramy gdzie można zakupić liczne pamiątki, biżuterię, ludową odzież, a nawet figurkę „wesołego” niebieskiego nagrobku. Cóż, w końcu śmierć i życie są ze sobą nierozłączne.

Wesoly Cmentarz_2

Wesoly Cmentarz_2aWesoly Cmentarz_3Wesoly Cmentarz_4Wesoly Cmentarz_5Wesoly Cmentarz_6Wesoly Cmentarz_1Wesoly Cmentarz_7Wesoly Cmentarz_9

Wesoly Cmentarz_9aWesoly Cmentarz_9bWesoly Cmentarz_9cWesoly Cmentarz_9dWesoly Cmentarz_9eWesoly Cmentarz_9fWesoly Cmentarz_9gWesoly Cmentarz_10Wesoly Cmentarz_11Wesoly Cmentarz_14Wesoly Cmentarz_15Wesoly Cmentarz_16Wesoly Cmentarz_17Wesoly Cmentarz_18


Tagged:


About


'Wesoły Cmentarz, Săpânţa' 2 komentarze

  1. 7 lipca 2016 @ 00:19 Joanna

    Zawsze mnie zadziwiał ten cmentarz.. Bardzo bym chciała kiedyś sama go odwiedzić, przekonać się jak to jest spacerować po tak bardzo innym miejscu.
    O stoiskach dowiaduję się po raz pierwszy. Niesamowite to wszystko.., wszędzie kwitnie „biznes”. 😉

    Reply

    • 31 lipca 2016 @ 09:24 Anna

      Muszę powiedzieć Joasiu, że nas zaskoczyło to, że jest taki…. mały. Mówię to w kontekście tego, co sama napisałaś o wszechobecnym biznesie. Kiedy się czyta w przewodniku czy w internecie o tym cmentarzu, rośnie w głowie jego wyobrażenie. A potem jedziesz na miejsce i okazuje się, że to właściwie cmentarzyk. I nie odejmując niczego samemu miejscu, jest to kolejny przykład tego, że w Rumunii umieją „sprzedać” swoje walory. Nas zresztą często zaskakiwało to, że tak świetnie potrafią wykorzystać każdą atrakcję, nawet najmniejszą, ściągając do siebie turystów. I wszędzie bilety.. nawet na najmniejszą atrakcję zaraz sprzedają bilety 😉 Ale wracając do wesołego cmentarza, jest to miejsce urokliwe i jedyne w swoim rodzaju. Jeśli więc będziesz miała kiedyś możliwość być w okolicy, to koniecznie zajdź! 🙂 Pozdrawiam!

      Reply


Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.

© Copyright 2016 odkrywacswiat.pl.  All Rights Reserved