Wulkany błotne

wulkany blotne Rumunia

„To chyba nie był dobry pomysł, żeby wyjeżdżać w ciąży. Nie dam rady. Mam dość!”- pozwoliłam frustracji wziąć górę nad innymi emocjami, kiedy wspinałam się na wzgórza Vulcani Noroiosi, w okręgu Buzău. Gabryś z Dawidem zostawili mnie daleko w tyle, żebym mogła iść w swoim tempie. A ja miałam za sobą zwiedzanie jednego z zamków Draculi, twierdzy Poenari, gdzie pokusiłam się o pokonanie 1440 schodów w jedną stronę, w 5 miesiącu ciąży! Szaleństwo! Tego dnia zapas mojej energii świecił pustkami. Nogi bolały, brzuch ciążył, humor nie dopisywał. Szłam więc przez zielone wzniesienia prowadzące do wulkanów błotnych i narzekałam w myślach na własną brawurę. A przecież teren wcale nie był taki górzysty, jak mi się wydawało. I ten kilometr do wulkanów, w innych- nieciążowych okolicznościach- bardzo przyjemnie by się pokonywało. Po prostu ciąża sprawiała, że mój organizm wymagał szczególnej uwagi. No a poza tym być przy wulkanach, być może pierwszy i ostatni raz w życiu, i nie zobaczyć ich? Przecież takich miejsc jest w świecie zaledwie kilka. Odpuścić, tak po prostu? Nie, nie mogłabym.

Kiedy w końcu utwierdziłam samą siebie w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję, rozległ się przede mną niezwykły widok. Jakby wszechświat chciał mi wynagrodzić wytrwałość i zmęczenie. Jak okiem sięgnąć, przed nami popękane, zeschnięte, błotniste podłoże, które miejscami pozostało wciąż świeże i sprawiało kłopot w poruszaniu się. „Jakie szczęście, że zmieniłam sandały na trampki”. Błoto rozlewało się ze szczytów niewysokich stoków w kolorze sepii. Brudna szarość i piaskowy brąz przeplatały się ze sobą, tworząc  księżycowy widok. Tak właśnie się czuliśmy, jakbyśmy spacerowali po Księżycu! Przez  silny wiatr przebijało się cierpliwe bulgotanie błotnej lawy. Skakaliśmy po suchym, twardym podłożu, który jak labirynt prowadził nas na szczyt wulkanicznych stożków. Największą frajdę sprawiło to oczywiście Gabrysiowi, który poczuł się dowódcą tej wyprawy i sprytnie wyszukiwał najlepszą trasę. Przechadzaliśmy się niespiesznie, wspinając to tu, to tam, zaglądając w kolejne kratery i wyszukując najbezpieczniejszą drogę wejścia i zejścia. „Dobrze, że nie zostałam w aucie”, uśmiechnęłam się do swoich myśli, stojąc na szczycie błotnego pagórka i obejmując wzrokiem całą księżycową przestrzeń.

 

Polecam wygodne, zakrywające kostki obuwie, tak na wszelki wypadek 😉 Sandały nie wchodzą w grę!

Wulkany błotne w okręgu Buzău
parking- 3 lei
cena- 4 lei/osobę. Gabryś (5l) nie płacił za bilet.
Ceny we wrześniu 2015 r.
Przy parkingu jest camping, więc można zatrzymać się tu na noc.

Wulkany błotne, Rumunia



About


'Wulkany błotne' has no comments

Be the first to comment this post!

Would you like to share your thoughts?

Your email address will not be published.

© Copyright 2016 odkrywacswiat.pl.  All Rights Reserved